www Dekoracja stołu na komunie

Życie jest chwilą wieczności

Bebe cudna fryzurka. Ślicznie w niej wyglądasz.

Co do pozostawiania dzieci - nigdzie i nigdy!!! Jeżeli nie mogę wejść z wózkiem, to biorę małą na ręce albo po prostu nie wchodzę. Nie wolno zostawiać dzieci nawet na minutę, bo mają najróżniejsze pomysły, których my dorośli nie potrafimy sobie nawet wyobrazić. A zostawianie dzieci w samochodzie to jest skrajna głupota i nieodpowiedzialność i tacy ludzie, moim zdaniem nie powinni mieć dzieci.

A to jest dekoracja stołu, nad którą tak się głowiłam. Niestety zdjęcie zrobione jest już "po" wszystkim więc nie ma tego efektu ale przed komunią nawet nie miałam głowy żeby pomyśleć o zdjęciach. Więc wybaczcie...

http://img4.imageshack.us/img4/626/s8003109i.th.jpg



możecie mi pomóc? PROSZE!
  Mam pytanie odnośnie mojej pracy.
jesli mogłybyscie mi pomóc, bede wdzieczna.
Mam pytania:
1.czy w Waszej miejscowosci (miescie) są sale weselne do wynajcia (sama sala bez wyzywienia)?
2. na ile osób sa te sale?
3. jaka jest cena za wynajem takiej sali na wesele (ew. poprawiny) i inne imprezy okolicznosciowe?
4. jaki jest standart tej sali? (mile widziane linki)
5. jaka jest cena cateringu?

i w końcu pytanie najważniejsze:
5. Ile wg. Was powinno kosztować wynajecie sali na wesele na 60-120 osób (bez wliczania cateringu) - sali w pełni wyposażonej (zaplecze kuchenne, stoły, pełna zastawa i dekoracja)?

Proszę o przemyslane odpowiedzi i ew. uwzglednienie cen w tzw. chodliwych terminach , np. swieta wielkanocne lub bożonarodzeniowe etc.
No i ile wg Was powinna taka sala kosztować jesli chce sie ja wynając na chrzciny czy komunie? Ile kosztuje to u Was w miescie i ile wg. Was jest rozsadne zapłacić.

WIELKIE DZIEKI:)
Jesli ta

POZDRAWIAM :) bruni



*(^_^)* --Potrzebuję pilnej pomocy! I Komunia Święta mojego Brata-- *(^_^)*
  Witajcie!

W przyszłą niedzielę czyli za tydzień mój diabełczasty (:admin:) brat będzie miał swoją I Komunię Świętą. Na mnie spadła rola dekoratorki. Jeśli macie pomysły jak udekorować stół tego dnia, jakie kompozycje kwiatowe ustawić na stole, jak ułożyć serwetki tak żeby wszystko było jak najtańsze (a najlepiej darmowe :D np. polne kwiaty) i zarazem wyglądało elegancko i pasowało do okazji czekam na wasze propozycje. Wiem, że tematy podobne były ale mi chodzi konkretnie o dekoracje komunijne a takich na forum niewiele znalazłam.

Mam także nadzieję, że jakaś mama/siostra/ciocia byłego "komunisty":rolleyes: powie mi o czym powinniśmy pamiętać tego dnia żeby uniknąć gafy :o .
Z góry serdecznie dziękuję :cmok: .

_________________________ _______
Pozdrawiam
Agata



później było błogosławieństwo
orkiestra odegrała Serdeczna Matko pieśń i moja mama przeczytała do nas parę słów
i zaczęli nas błogosławić mój tata się trochę rozkleił
potem popstrykaliśmy sobie parę fotek bo do mszy było z 30 min
podeszliśmy do mojego dziadka mieszkającego naprzeciwko - niechodzącego, by też nas pobłogosławił
i z trudem z 1. piętra zeszłam w sukni na dwór piechotką szliśmy do kościoła a za nami tłumek gości zgromadzonych przed moim domem

po drodze spadła mi podwiązka i spruło się kawałek halki, więc pod kościołem już była szybka akcja odrywania tego, co wystawało spod sukni i zakładania podwiązki
oczywiście fotograf musiał przy tym być...
postaliśmy chwilkę pod kościołem. pogadaliśmy i nadszedł TEN CZAS by wejść do środka stanęliśmy na progu świątyni i czekaliśmy...... mi serducho waliło jak nigdy w życiu dotąd myślałam, że mi wyskoczy normalnie wyszedł ksiądz dwóch w zasadzie - bo mój proboszcz odprawiał (b.fajny, wesoły, jajus) i drugi - proboszcz z parafii P. - znajomy ich rodziny zapytał nas mój ksiądz, czy na pewno chcemy iść przed ołtarz jak nie, to możemy wiać a oni zajmą się gośćmi stwierdziliśmy, że jednak spoko - idziemy ślubować

msza była cudowna, dekoracja kościoła przepiękna (robiła ją mojej mamy przyjaciółka w ramach prezentu dla nas), organista cudnie grał - zupełnie inaczej niż na co dzień w niedzielę czy święta. takie cudne ślubne pieśni. wszystko trwało tyle, ile miało.. nie za krótko, nie za długo czytanie przeczytał mój brat modlitwa wiernych za naszych dziadziów, którzy odeszli, atak czekali na ślub..
kazanie strzelił nasz ksiądz oczywiście z humorem - przepiękne, bezpośrednio do nas, zwracając się do nas po imieniu. i do moich mam mojej rodzonej i mojej teściowej. np. gdzieś w kazaniu zaczął: "Słyszałem, że Marta idzie do teściowej... dobrze to i niedobrze... " - aż moja teściowa to potem przeżywała a on ją na koniec mszy przepraszał ale wszystko było w śmiechu, z humorem, powagą powiedziane, każdy gość podkreślał, że super ksiądz

przysięga..... coś niesamowitego.... brak słów. mój P. zaczął mówić - a mi ścisnęło normalnie gardło. czułam gonitwę myśli i tylko ta jedna - za chwilę wybuchnę płaczem i nic nie powiem.. nic... spojrzałam w stronę ławki, w której siedzieli nasi rodzice - moja mama się uśmiechnęła - a ja na sufit.... żeby nie zacząć płakać z tego wszystkiego nie usłyszałam, co kazał mi powtarzać ksiądz, więc z pamięci zaczęłam mówić przysięgę i się coś trochę poplątałam więc kolejna myśl moja była taka: matko, słuchaj co ksiądz mówi, słuchaj i powtarzaj.. bo nic nie powiesz za chwilę i dalej poszło łatwiej mój P. ucałował mi nałożoną obrączkę, ja ucałowałam jego obrączkę przed nałożeniem i po wszystkim pocałowaliśmy się już jako Mąż i Żona
potem było szybciej kolejne przeżycie ze mszy to: komunia. mój proboszcz dawał komunię w postaci hostii - taką ogromną ogromniastą - włożył mi ją całą do buzi - aż mi oczy na wierzch wyszły i sam się zaczął uśmiechać a ja sobie zaczęłam myśleć: jeny, chcą nas udusić na koniec... ale na szczęście za chwilkę podszedł drugi ksiądz z kielichem i mogłam popić komunię na koniec po mszy ksiądz spytał tylko, czy chcemy zgłosic jakieś rekklamacje, zastrzeżenia czy uwagi
wyjście z kościoła - mega radosne - widać zresztą na fotkach znajomi się skrzyknęli i zrobili uzytek z wręczonych im przed mszą banieczek i płatków. zapomnieli tylko rzucać pieniążkami - ale to dobrze, bo co druga para - okazało się - miała ich mnóstwo - i byśmy chyba z 1h je zbierali. potem była niespodzianka dla nas - ciocia mojego P. aż z Zamościa załatwiła nam ogromne pudło pełne czegoś..... po otwarciu wyleciało w niebo mnóstwo balonów a potem było wspólne zdjęcie przed kościołem i życzonka
i siup do samochodu i do sali goście pojechali autokarem.
trochę pojeździliśmy po rondach na trasie wiodącej do sali, by dać szansę dotrzeć wszystkim do sali. zajechaliśmy przed salę - przedstawiciel obsługi hotelu przywitał nas szampanem, zbiliśmy kieliszki i podeszliśmy do rodziców ucałować chlebek Pan Mąż wniósł mnie (mimo wcześniejszych obaw, czy da radę) na salę i było sto lat wykonane przez zespół i gości
potem obiadek i fantastyczna zabawa - ostatni gość zszedł z parkietu o 4.00
goście chwalili super zespół, podkreślali, że extra stół wiejski mamy z domowym, robionym przez wujka mojego męża - bimbrem - ale takim raczej niestandardowym śmierdzącym, tylko z winogron niektórzy tylko to pili

dziś, z perspektywy - stwierdzam, że nie ma sensu się denerwować... trudne to, bo sam człowiek głowę gubi.. ale to tak cudny dzień, moment, ... że potem żal, że już PO trzeba się cieszyć i czerpać garściami, że TRWA

Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Życie jest chwilą wieczności